Wyobraźmy sobie teraz na przykład potencjalnego inwestora, który poszukuje miejsca pod swoją nową fabrykę. Rozpoczyna swoje poszukiwania od stron www i musi poświęcić gigantyczna ilość czasu żeby na stronie danej gminy znaleźć (jeśli w ogóle są co też nie jest częste) informacje o oferowanych terenach pod inwestycje.

A przecież można inaczej. Zostało to np. dostrzeżone w Wielkiej Brytanii gdzie wydano zbiór wymagań do uwzględnienia w trakcie budowy np. oficjalnej strony www danej jednostki samorządowej lub rządowej. I jeszcze nakaz aby takie nowe strony były certyfikowane za zgodność z tymi założeniami.

Co daje takie podejść? Przede wszystkim łatwość znajdywania informacji przez klientów (klientów a nie petentów) organizacji. Jest schemat i trzymając się go można łatwo odnaleźć to czego się szuka. A jak wcześniej wspomniałem nasze mózgi lubią schematy. Dają on nam poczucie uporządkowania i sprawiają, że podświadomie wyżej oceniamy daną usługę lub produkt.

Może zatem jest czas zacząć korzystać z angielskich doświadczeń. Może np. nasze ministerstwo cyfryzacji mogłoby wydać zbiór wytycznych jak projektować publiczne serwisy internetowe i certyfikować te powstające. Stworzyłoby to harmonię w sferze cyfrowej (bo za takimi działaniami publicznymi poszłyby prędzej czy później firmy prywatne) i zaowocowało dużymi oszczędnościami czasu i pieniędzy ludzi posługujących się nimi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.